Tess Snow miała wszystko, o czym marzą młode kobiety. Perspektywy na przyszłość, kochającego chłopaka i stabilność. Wraz z Brax'em postanawiają wybrać się w podróż do Meksyku, która odmienia jej życie. Dziewczyna zostaje porwana, a następnie sprzedana. Trafia do domu bogatego mężczyzny o imieniu Q, który za wszelką cenę chce ją złamać i zdominować. Dziewczyna toczy walkę pomiędzy tym, co mówi jej rozum, a czego pragnie jej ciało. Nienawiść miesza się z pożądaniem. Co wygra? Co Tess dostrzeże w Q, pomimo ciemności jaka go otacza?
Tess na początku książki była niewinna, słodka, urocza, ale brakowało jej czegoś w związku z Brax'em. Pragnęła być zdominowana przez mężczyznę, jej preferencje seksualne mijały się z tymi, które miał jej chłopak. Starała się być szczęśliwa u jego boku i cieszyć się tym, co ma. Porwanie w pewnym sensie zmieniło nie tylko jej życie, ale również ją. Początki nie były łatwe, ale z czasem główna bohaterka nabrała siły i pewności siebie, a z czasem, pomimo okrucieństwa poczuła prawdziwe szczęście, bo w końcu odnalazła prawdziwą Tess, a przede wszystkim mogła być sobą.
"Łzy Tess" to jedna z tych książek, przy których trudno napisać, że się podobała. No bo ktoś sobie pomyśli: jak komuś może coś tak niekiedy obrzydliwego i chorego się podobać? Czy Ty normalna jesteś? Ano mi się podoba. Ja lubię czytać kontrowersyjne książki, w których nic nie jest czarno białe, proste i mało skomplikowane. Budzą we mnie wiele skrajnych emocji i chyba dlatego lubię po nie sięgać. Autorka nie stworzyła uroczej historii miłosnej. Tu przerażenie, brutalność i obrzydliwość, to nieodłączny element namiętności, pożądania i rodzącego się uczucia. To nie jest historia dla każdego i naprawdę trzeba mieć to na uwadze. "Łzy Tess" to jedna z najmocniejszych książek jakie czytałam. Wciąga i szokuje równie mocno. Jest psychiczna, ale ten element nie bierze się znikąd, a z psychiki człowieka, który walczy z własnymi, brudnymi demonami. Książka jest świetnie napisana, a bohaterowie wyraziści. O tej powieści nie tak łatwo zapomnieć. Ja ją polecam, ale pod warunkiem, że jesteś osobą, która lubi tego typu książki i ma mocne nerwy. W przeciwnym razie szybko rzucisz ją w kąt.
Oryginalny tytuł: Tears of Tess
Cykl: Potwory z ciemności (tom 1)
Wydawnictwo: Kobiece
Tłumaczenie: Emilia Skowrońska
Data wydania: sierpień 2018 rok
Liczba stron: 496
Oprawa: miękka ze skrzydełkami



Mnie niestety nie ujęła, aż tak, żebym mogła ją polecić komuś innemu :(
OdpowiedzUsuńRozumiem :D Mi bardzo się podobało oprócz tego aspektu, który wymieniłam :)
UsuńMnie książka nie przypadła do gustu, a nawet zawiodła, więc nie będę jej polecać.
OdpowiedzUsuńCo kto lubi :) Ja sięgając po nią wiedziałam czego mogę się spodziewać, poza tym lubię od czasu do czasu poczytać książkę w takich klimatach :)
UsuńMojego serca też nie skradła, chociaż lubię takie klimaty. Ale z ciekawości może skuszę się na drugi tom :)
OdpowiedzUsuńRozumiem :) Mi się z kolei bardzo podobała :D Podczas czytania jej odczuwałam różne emocje, co uwielbiam <3
Usuń