Polecany post

"Łowcy płomienia" Hafsah Faizal

niedziela, 31 marca 2019

"Tacet a mortuis" Amo Jones

Trzeci tom serii Elite King's Club, rozpoczyna się od ostatniej sceny z drugiej części. A mianowicie od ostatniego rozdziału, aby czytelnik mógł sobie przypomnieć jak zakończyła się "Marionetka", kiedy to Madison odblokowuje dawno zapomniane wydarzenia.
Na "Tacet a mortuis" czekałam bardzo długo i z niecierpliwością. O poprzednich częściach pisałam: "Przy tej serii chyba tradycją jest, że nie do końca wiem, co myśleć po zakończonym czytaniu. Bo nie wiem, czy autorka miała coś z głową pisząc tę historię, czy może ja mam coś z głową, bo pomimo tego jak była niedorzeczna, to w ostatecznym rozrachunku podobała mi się i niesamowicie mnie wciągnęła". Oh tak! Do dziś pamiętam masę emocji, które towarzyszyły mi przy czytaniu "Srebrnego łabędzia" i "Marionetki". Czy trzecia część wywołała we mnie podobne wrażenia? I tak i nie. Moim zdaniem ta okazała się trochę słabsza, ale nadal miałam ochotę walnąć się w głowę, za każdym razem, kiedy na scenę wchodziła ona: Madison. Głupiutka, płytka, niezdecydowana i pełna hipokryzji, kochana Madison. To jest jedna z tych postaci, które wywołują we mnie ochotę mordu! Serio, a przy tym jest tak bardzo oryginalna, bo ja osobiście jeszcze nigdy nie trafiłam na taką bohaterkę jak ona, która sama nie wie czego chce: w jednej chwili oburza się, że ktoś inny niż Bishop, wchodzi do jej łóżka, a w kolejnej sekundzie wymienia z nim zarazki. Najbardziej mnie rozwaliło jej poświęcenie, godne przyznania jej orderu wstrzemięźliwości: "Z jakiegoś powodu tym razem między mną a Nate'em było inaczej. W sumie od zawsze czuliśmy w swojej obecności seksualne napięcie, ale tłumiliśmy je w imię rodziny i Bishopa". Jeszcze trochę przyczepię się do jej postaci, ale uwierzcie mi, to z powodu mojego podziwu dla jej skrajnej osobowości oraz tego jak łatwo zapomina o swoich poprzednich czynach. Poniżej przytaczam kolejny fragment, który pojawił się póżniej po scenie z Nate'em: "Owszem, byłam wkurzona na Bishopa, ale powinnam to była załatwić w inny sposób, bo tak naprawdę wcale nie chciałam czuć na sobie dotyku żadnego innego faceta". Madison... Serio? Bo mi się wydaje, że kiedy prosisz faceta by cię pocałował, a ty go dotykasz w wiadome miejsca i ta sytuacja ogólnie oznacza wzajemne dotykanie się, to wychodzi na to, że ty tego dotyku chcesz. Madison była tak irytująca do jakiegoś momentu, a mianowicie jak już Bishop odegrał się na niej i zostali najlepszą parą ever, to główna bohaterka jakby trochę nabrała rozumu. Nie wiem czym wytłumaczyć jej poprzednie zachowanie, ale myślę, że wynikało ono między innymi z braku stabilności w relacjach z Bishopem i z tego, że nie wiedziała kim dla siebie są. Sam Bishop jakby trochę tu złagodniał. Miałam zresztą wrażenie, że ten mroczny klimat, który był w pierwszej i w drugiej części, zrobił się bardziej sielski. Jednak nadal nie zabraknie tu niebezpieczeństwa, niespodziewanych zwrotów akcji czy śmierci. No i komplikacji, bo z tego ta seria słynie. Jeśli szukacie serii, która wywołuje wiele skrajnych emocji , a do tego jest mroczna, popieprzona i nie tylko - to Elite King's Club, jest dla Was. Jeśli już dwie poprzednie części czytaliście i pomimo ich niedorzeczności kochacie tę historię tak jak ja, to "Tacet a mortuis" jest pozycją obowiązkową. To nie jest historia dla każdego, a szczególnie dla tych, którzy szukają uroczej i romantycznej powieści. Tu lojalność, miłość i przyjaźń, mieszają się z okrucieństwem i mrokiem.

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję portalowi Jakkupować.pl

Oryginalny tytuł: Tacet a mortuis
Cykl: Elite King's Club (tom 3)
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: marzec 2019 rok
Liczba stron: 368
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

3 komentarze:

  1. Nie znam jeszcze tej serii, ale być może, kiedyś to się zmieni. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś czuję, że ja dostałabym szału, czytając tę serię. Nie cierpię takich bohaterek, zazwyczaj mam ochotę je udusić XD

    weronikarecenzuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Eve in books , Blogger