Evelyn i Leo wychowali się w rodzinie zastępczej. Nie mieli łatwo, byli samotni, nikt się o nich nie troszczył, ale mieli siebie. Byli nierozłącznymi przyjaciółmi, pomiędzy którymi rodziło się coś więcej. Kiedy Eve ma czternaście lat, a Leo piętnaście, chłopiec zostaje adoptowany. Jednak obiecuje dziewczynie, że kiedy tylko skończy osiemnaście lat, odnajdzie ją, aby mogli zbudować wspólne życie. Jednak mija osiem lat. Evelyn wciąż myśli o chłopcu, który skradł jej serce, ale czuje się zraniona tym, że złamał daną jej obietnicę. Pewnego dnia w jej życie wkracza wysłany przez Leo, Jake, który ma dla niej bardzo ważną wiadomość. Za sprawą Leo, Jake i Evelyn zbliżają się do siebie, jednak podświadomie kobieta czuje, że ten coś przed nią ukrywa.
Mia Sheridan, to jedna z autorek, po której książki sięgam bez zastanowienia. Uwielbiam ją za kreowanie świetnych postaci i emocji. Za to, że potrafi pisać powieści pełne bólu, ale również takie, w których nie brak humoru. Nic więc dziwnego, że po "Bez tajemnic" również sięgnęłam. Nie ukrywam, że podchodziłam do niej z oczekiwaniami, ale zdawałam też sobie sprawę, że to debiut autorki.
Książka jest podzielona na dwie części: pierwsza jest z perspektywy Evelyn, a druga z perspektywy Jake'a. Przeszłość miesza się z teraźniejszością i to dzięki niej, dostajemy kolejne elementy układanki, które z każdą kolejną stroną składamy w całość. I te elementy z przeszłości mają znaczenie z wydarzeniami, które dzieją się w teraźniejszości.
Sama historia i pomysł na fabułę przypadły mi do gustu. Postać Evelyn również. Pomimo trudnych przeżyć, nie stoczyła się na dno, pomimo swojej przeszłości trzymała głowę wysoko i była z siebie dumna. Miała w sobie więcej klasy niż pewna osoba, z wyższych sfer.
Jake to z kolei troskliwy i stanowczy mężczyzna, który wie czego chce. Jednak w jego postaci zabrakło mi jakiegoś magnetyzmu, przez co szybko jego postać wyleci mi z głowy.
"Bez tajemnic" to przyjemna historia, ale zabrakło w niej emocji, więc niestety myślę, że nie zapamiętam jej na długo. Druga część z perspektywy Jake'a nie różni się wiele od pierwszej, ale uzupełnia pewne luki i pozwala nam poznać emocje jakie mu towarzyszyły. Ja szczerze mówiąc nie lubię części z perspektywy drugiej postaci, więc ta mnie wymęczyła.
Myślę, że ktoś kto oczekuje lekkiej, przyjemnej książki, idealnej na relaks, nie powinien się zawieść.
Za możliwość przeczytania książki, dziękuję serwisowi Jakkupowac.pl
Oryginalny tytuł: Leo
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: styczeń 2019 rok
Liczba stron: 520
Oprawa: miękka ze skrzydełkami


Czytałam i muszę powiedzieć, że choć była to bardzo przewidywalna historia, przyjemnie mi się czytało. 😊
OdpowiedzUsuńMi tylko pierwszą część :D Mogłabym się obejść bez drugiej
UsuńKsiążki tej autorki skutecznie mnie omijają, bo nigdy nie miałam okazji się z nimi zapoznać. Być może kiedyś, z ciekawości po nie sięgnę.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko,
Martynapiorowieczne.blogspot.com
Ja jestem jej fanką, więc nie ma takiej opcji bym przeoczyła jej książki :D
UsuńCzytałam już wcześniej książki z tej serii i mi się podobały, za tą też planuje się zabrać :)
OdpowiedzUsuń~Pola
www.czytamytu.blogspot.com
Mia pisze świetne historie :D Zazwyczaj :)
UsuńMii czytałam Bez pozegnania, które było spoko, ale niczego mi nie urwało. mam jej trzy inne książki na półce, ale do żadnej na razie mnie nie ciągnie.
OdpowiedzUsuńDla mnie ta książka, w porównaniu z jej poprzednimi jest najsłabsza :D ale w sumie to debiut jakby nie patrzeć :D
UsuńPięknie razem wyglądają. :)
OdpowiedzUsuńZgodzę się :D
UsuńPlanuje już od dawna zabrać się za coś tej autorki, ale póki co brak czasu robi swoje.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam. ;**
P.
www.zycie-wsrod-ksiazekk.blogspot.com