"Morze to kapryśna wiedźma. Równie dobrze potrafi złożyć pocałunek na czyichś ustach, jak i pozbawić kogoś tchu. Jest piękna i okrutna, pokryta migoczącymi fałdami. Gdy hojna, napełnia nasze brzuchy i kieszenie po brzegi. Gdy nikczemna, jedynie patrzy chłodno, jak przywdziewamy czerń i wzbogacamy jej wody o słone łzy. Tylko fale nadążają za jej nastrojami - przychodzą i odchodzą równie szybko co one. Jednak wciąż jest ona dla nas kimś więcej niż wiedźmą - jest naszą królową".
Zanim rozpoczęła się historia Małej Syrenki i Wiedzmy, która odebrała jej głos, w zamian za ludzkie nogi, kilkadziesiąt lat wstecz toczyło się życie trójki nierozłącznych przyjaciół, żyjących w rybackim miasteczku. Anna, Evelyn i książe Niks, wspólnie przeżywali wspaniałe przygody, które niekiedy bywały niebezpieczne. Podczas jednej z takich zabaw ginie Anna. Kilka lat później Evelyn zostaje powiernicą księcia, która od czasów tragedii jest wytykana przez innych. Evie pewnego dnia poznaje tajemniczą dziewczynę, którą spotka niedaleko brzegu. Jest ona bardzo podobna do jej zmarłej przyjaciółki. Evelyn szybko się do niej przywiązuje, jednak jej nowej przyjaciółce grozi niebezpieczeństwo. Jej życie zależy od pocałunku prawdziwej miłości, ale... czy na pewno?
"Wiedźma morska" nie jest idealną powieścią, ale potrafi wciągnąć czytelnika do swojego świata. Pomimo tego, że akcji tu jak na lekarstwo. Postacie mogłyby być lepiej wykreowane. Ja nie zżyłam się żadnym z nich. Momentami ma się wrażenie, że są w tej powieści nieścisłości na przykład te dotyczące śmierci Anny. Tak jakby autorka rozpoczynała jakiś temat i porzucała go w połowie. Byłam również zaskoczona szybkim rozwinięciem relacji pomiędzy Niks'em a Evelyn. Dla mnie to było mało naturalne i wzięło się znikąd.
Nie zabraknie tu jednak tajemnic i kłamstw. Autorka stopniowo odkrywa przed nami sekrety.
Podobał mi się również wątek z magią, z paleniem kobiet, które uznano za czarownicę, ale autorka nie pokusiła się o rozwinięcie obu tych tematów.
Lubię książki, które są wzorowane na znanych baśniach. "Wiedźma morska" to powieść, która zaczyna się niepozornie i dosyć nudno. Akcja posuwa się powoli, ale wraz z pojawieniem się nowej postaci, zaczyna trzymać w napięciu. To historia o tym, że tam gdzie jest nienawiść i pragnienie zemsty, nie ma miejsca na prawdziwą miłość. Ludzie, którzy kierują się złymi pobudkami, by zdobyć to czego pragną, nigdy nie ruszą do przodu. Czasami poświęcenie oznacza utratę własnego życia. Sarah Henning nie stworzyła idealnej powieści, wiele jej brakuje, ale fabuła zasługuje na plus i potrafi zaciekawić. Mam nadzieję, że kolejna część będzie lepiej dopracowana. Ja na pewno dam jej szansę.
Oryginalny tytuł: Sea Witch
Wydawnictwo: NieZwykłe
Data wydania: luty 2019 rok
Liczba stron: 302
Oprawa: miękka ze skrzydełkami


Raczej jej nie przeczytam :)
OdpowiedzUsuńMimo różnych opinii na temat tej książki, jestem jej bardzo ciekawa. Na pewno kiedyś przeczytam.
OdpowiedzUsuńwww.kulturalnameduza.pl
Gdzieś już czytałam recenzję tej książki, więc temat nie jest mi obce. I nadal jestem zdania, że przy najbliższej okazji sięgnę po "Wiedzmę".;)
OdpowiedzUsuńwww.pomistrzowsku.blogspot.com
Wolę oryginał, z retellingami się nie polubiłam...
OdpowiedzUsuńChyba się skuszę ...
OdpowiedzUsuń