“Czasem ci, którzy budują wokół siebie najwyższe mury, próbują w ten sposób chronić największe serca”.
Po tym jak Aubrey dowiedziała się o zdradzie chłopaka, postanawia zacząć życie od nowa. Pakuje swój cały dobytek w auto i wyrusza w podróż z Chicago do Temaculi w Kaliforni. Podczas postoju na stacji poznaje niesamowicie przystojnego, ale też aroganckiego mężczyznę, który od pierwszej chwili działa jej na nerwy. Mogłoby się jej zdawać, że to ostatni raz, kiedy go widzi, ale nic z tego. Mężczyźnie psuje się motocykl, a Aubrey koło, którego sama nie potrafi wymienić. Chance, bo tak ma na imię, proponuje jej swoją pomoc w zamian za wspólną przejażdżkę. Aubrey niechętnie się zgadza. Pomimo początkowego spięcia, pomiędzy oboma wywiązuje się wyjątkowa więź. Aubrey coraz bardziej jest zauroczona swoim towarzystwem podróży, aż pewnego dnia ten znika bez pożegnania, łamiąc jej serce.
Po książki tego duetu uwielbiam sięgać, choć nie ukrywam, że nie każda ich powieść silnie na mnie oddziałuje, myślę, że “Boginii i milioner” już na zawsze będzie moim numerem jeden, ale ich najnowsza historia również jest warta uwagi. Od początku jest utrzymana w lekkim i zabawnym tonie. Nie zabraknie tu iskier, seksualnego napięcia i potyczek słownych. Myślę, że książka będzie idealna również dla tych, którzy nie lubią erotyków, bo takich gorętszych scen jest niewiele, zaledwie dwie, ale napisane w subtelny sposób. Nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji i przeszkód, które bohaterowie będą musieli pokonać. A największą przeszkodą jest strach o własne serce.
Autorki stworzyły dwie ciekawe postacie, obie z iskrą, bezpośrednie i zadziorne. Aubrey jest ciut zamknięta w sobie, ale Chance sprawia, że rozkwita i wychodzi ze swojej skorupy.
“Słodki drań” to historia o miłości, złamanym sercu i o tym jak łatwo stracić czyjeś zaufanie. To również historia o tym, że warto walczyć o osobę, którą się kocha, ale pod warunkiem, że ona nie skreśliła nas całkowicie. Nie zabraknie tu zabawnych sytuacji, a wątek z koziołkiem, to z pewnością coś oryginalnego. Podobało mi się to, że autorka postanowiła nam przekazać tę historię z dwóch perspektyw: pierwsza połowa jest opowiedziana ze strony Aubrey, a druga ze strony Chance’a. Przyznam, że autorki zaskoczyły mnie już w połowie powieści z powodu głównego bohatera i powodów jego zniknięcia.
Penelope Ward i Vi Keeland, stworzyły książkę, którą się pochłania i odczuwa wszystkimi zmysłami.
Oryginalny tytuł: Cocky Bastard
Wydawnictwo: Editio Red
Data wydania: marzec 2019 rok
Liczba stron: 296
Oprawa: miękka


Bardzo ciekawa recenzja i bardzo dużo słyszałam o tej książce :D
OdpowiedzUsuńMÓJ BLOG
MÓJ FACEBOOK
MÓJ INSTAGRAM
Pochłania się ją dosłownie, sprawdziłam to na sobie! ;)
OdpowiedzUsuń