To był dzień, w którym Rana Salomi, miała chwilę słabości. Ciężar smutku i samotności, zmuszą ją do sięgnięcia po wino. To ono sprawia, że wspomnienia sprzed trzynastu lat ożywiają i kierują się ku Landonowi, do którego żywiła dawne urazy. Pijana postanawia zadzwonić i wygarnąć mu dawno wyrządzone krzywdy. Jeden nieprzemyślany telefon sprawia, że ich znajomość odżywa. Rana dowiaduje się, że to co brała za pewnik, jest kłamstwem.
Penelope Ward uwielbiam za jej poprzednie książki oraz za duet jaki tworzy z Vi Keeland. Nie wiem czy to ja miałam zbyt wiele wymagań, czy ta książka była zwyczajnie słaba. O ile początkowo była ciekawa i wciągająca, to z czasem zaczęła się robić monotonna. Zabrakło mi w tej powieści czegoś, co by sprawiło, że zapamiętałabym ją na dłużej, a "Napij się i zadzwoń do mnie" nie jest taką książką. Nie ukrywam, że nie jestem nią zachwycona, ale spodobało mi się jak autorka rozwijała znajomość pomiędzy Raną i Landonem. Subtelnie, za pomocą rozmów odkrywali o sobie coraz więcej rzeczy, tworząc pomiędzy nimi niesamowitą więź. Autorka nie boi się poruszać tak trudnych tematów jak wczesne rodzicielstwo, kompleksy oraz to jak relacje z rodzicami wpływają na nas samych. Nie zabraknie tu rodzinnych tajemnic oraz niedopowiedzeń.
"Napij się i zadzwoń do mnie" to historia o drugich szansach, o tym jak lęk wpływa na podejmowane przez nas decyzje. To historia również o błędach przeszłości i wybaczeniu samemu sobie. Nie jest to idealna książka. Według mnie jest najsłabszą tej autorki. Ja się przy niej trochę wynudziłam, ale myślę, że znajdzie swoich zwolenników, tym bardziej, że porusza problemy, które dotykają wielu.
Oryginalny tytuł: Drunk Dial
Wydawnictwo: Editio Red
Data wydania: luty 2019 rok
Liczba stron: 288
Oprawa: miękka


Myślę, że warto sięgnąć po tę książkę. 😊
OdpowiedzUsuńJest to dotychczas jedyna książka Penelope Ward napisana i wydana tylko pod jej nazwiskiem, jaką przeczytałam i dla mnie była dobra – może dlatego, że nie miałam wcześniejszych porównań? ;)
OdpowiedzUsuńBardzo możliwe :) Ja przeczytałam już trochę jej książek, chociażby w duecie z Vi Keeland i pewnie dlatego tak to wpłynęło na mój odbiór "Napij się i zadzwoń do mnie" :)
UsuńKiedyś na pewno nadrobię, bo na razie czytam "słodkiego drania" i "Zbuntowanego dziedzica" :)
OdpowiedzUsuń~Pola
www.czytamytu.blogspot.com