Ostatnimi przeczytanymi przeze mnie książkami T.M. Frazier były “Perversion” i “Possiesion’. Chociaż obie mi się podobały, to jednak czegoś mi w nich zabrakło. W “N9NE” autorka wraca do formy, którą znamy z jej poprzednich historii.
“N9NE” to historia, która posiada swoje blaski i cienie. Nie zabraknie tu bólu, bolesnych przeżyć i straty. Kevin nie miał łatwego życia. Nie wiedział czym jest miłość i stabilność. Każdy jego dzień był walką o przetrwanie. Z kolei Lenna mierzyła się ze swoimi lękami, które każdego dnia coraz bardziej ją pochłaniały i była w tej walce samotna. Kiedy Kevin ponownie pojawia się w jej życiu, tym razem to on pomaga jej odzyskać chęć do walki o samą siebie. Myślę, że właśnie to pokazuje, że człowiek nie jest stworzony do życia w samotności. Potrzebujemy chociaż jedną bliską osobę przy sobie, która okaże nam wsparcie, miłość i doda siły, kiedy nam jej zabraknie.
Książka jest napisana z perspektywy obu bohaterów, przez fabułę przewija się również postać Preppy’ego, jego rodziny i innych bohaterów z poprzednich części. Jest zabawnie, jest niebezpiecznie i romantycznie. Nie zabraknie zaskakujących zwrotów akcji, dynamicznej akcji i tajemnic. Postacie są dobrze wykreowane, tak jak zresztą w innych książkach tej autorki. Historię Kevina można czytać bez znajomości poprzednich części, aczkolwiek ja zachęcam również do sięgnięcia po poprzednie części.
Oryginalny tytuł: N9ne: The Tale of Kevin Clearwater
Cykl: The King (tom 9)
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: marzec 2021 rok
Liczba stron: 352
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Nie znam poprzednich tomów i na razie nie planuję czytać. :)
OdpowiedzUsuń