Rzadko zdarzają mi się książki, które mnie rozczarowują. Jednak do najnowszej historii Samanthy Young mam mieszane uczucia. Z jednej strony była to urocza i przyjemna książka, która pokazuje jak ważna jest przyjaźń i to jakimi ludźmi się otaczamy. Miło było powrócić do postaci, które poznałam z poprzednich historii z miasteczka Hartwell. Jednak to tyle, z tego co mi się podobało. Ta książka powinna być trochę krótsza. Wątek powrotów i pożegnać był moim zdaniem niepotrzebnie tak bardzo rozciągnięty. Nie zżyłam się z bohaterami. Emery była dla mnie zbyt grzeczna, zbyt nieśmiała i zbyt bardzo pozwalała wchodzić sobie na głowę. Z kolei o ile mogłam zrozumieć powody Jacka, tak jego odpychanie Emery sprawiało, że miałam do niego mniej sympatii, pomimo jego troski, czułości i tego, że naprawdę mu zależało, to zachowywał się jak dupek. I nie przeszkadzają mi motywy, gdzie para na początku nie może być razem, ale tu to działo się na zbyt dużej przestrzeni lat, podczas których główna bohaterka nawet nie próbowała ruszyć do przodu, tylko tkwiła w tym samym miejscu. Zabrakło mi w niej większej dozy charakteru. Moim zdaniem chociaż Emery, to miła, pomocna postać, to jednak trochę zbyt mdła.
W porównaniu do innych książek Samanthy, “To, co najcenniejsze” nie wywołało we mnie takich emocji jak na przykład historia Bailey i Vaugna, a szkoda. Ot książka do przeczytania na jeden raz. Jednak znajdzie swoich miłośników, bo autorka ma swojski i lekki styl pisania i dla niektórych ta historia może okazać się miłą odskocznią.
Oryginalny tytuł: The Truest Thing
Cykl: Hart's Boardwalk (tom 4)
Wydawnictwo: Słowne
Data wydania: wrzesień 2021 rok
Liczba stron: 400
Oprawa: miękka

Chciałbym kiedyś przeczytać tę książkę.
OdpowiedzUsuń