“Czasami wydaje mi się, że osobowość mocniej kształtuje krzywda niż dobroć”.
Pierwsze co spodobało mi się w tej historii, to oryginalne imiona głównych bohaterów. Samson i Beyah. I jak to bywa z historiami Hoover nie brak tu życiowych i przynoszących lekcję historii. Ta powieść początkowo jest dość przygnębiająca. Poznajemy dziewczynę, która stara się wyrwać z toksycznego otoczenia i zawalczyć o więcej. Trzyma się daleko od ludzi, ale kiedy trafia do Teksasu musi nieco przewartościować swoje życie, za sprawą ludzi, których poznaje. Uświadamia sobie, że wydając o kimś pochopne decyzje, można stracić piękne relacje. W międzyczasie otwiera się na ludzi, a szczególnie na Samsona, do którego początkowo nie czuje sympatii. Jednak zbliżają ich podobne doświadczenia i tajemnice. To smutna historia, ale w łagodny sposób potrafi wzruszyć, rozczulić i przynieść nadzieję. Nadzieję na to, że pomimo burzliwego życia, jest szansa na to, że zaświeci słońce.
Colleen Hoover stworzyła historię o miłości, przyjaźni i naprawianiu relacji międzyludzkich, ale to również historia o walce o siebie i o tych, którzy nie otrzymali szczęśliwych kart.
Powtarzam to często i chyba nigdy nie przestanę. Colleen nie tworzy typowych romansów. Ona tworzy historie, które są naszpikowane realnością i magią. Pięknymi słowami, masą przemyśleń i emocji. Każda z jej historii zostawiała we mnie jakiś ślad i chociaż “Nagie serca” pozostawiło we mnie mniej emocji niż inne książki tej autorki, to i ta była warta przeczytania. Bez wątpienia.

Bardzo czekam na premierę tej książki.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że będziesz zadowolona :)
UsuńRównież zaczynam czytać tą książkę ;) cenka.pl
Usuń