Do którego nigdy nie dopłynę
Szklane dni, w nich lęk
Tkwię za szybą, której nie przebiję…”
Z twórczością Marty Bijan, mam styczność nie od dzisiaj. Jej piosenki towarzyszą mi od czasów gimnazjum. Kiedy dostałam propozycję przeczytania “Melodii mgieł dziennych” wiedziałam, że sięgnę po tę historię. Dlaczego? Ponieważ już w jej utworach muzycznych można zauważyć, że jej słowa są wzruszające i nietuzinkowe. Tego samego spodziewałam się również po tej książce.
Es jest menadżerką popularnej wokalistki o imieniu Melody. Łączy je dosyć specyficzna relacja. Z jednej strony przyjacielska, a z drugiej strony obydwie wykorzystały siebie, wplatając między siebie zazdrość i niedopowiedzenia. Es czuje się niewidzialna, odsunięta na bok wraz ze swoimi niespełnionymi marzeniami. Z kolei Melody była osobą, która chciała być jeszcze bardziej zauważalna przez innych, brylować w centrum zainteresowania innych, ale robiła to w destrukcyjny dla siebie sposób. Im bardziej zagłębiałam się w “Melodię mgieł dziennych” , tym większe miałam przeczucie, że wydarzy się coś strasznego. Aczkolwiek, kiedy doszłam do kulminacji, nie byłam zbyt bardzo zdziwiona.
“ Łzy nie oczyszczają. Mogą płynąć i płynąć, ale prawdziwy skowyt i tak tłumisz w brzuchu, bo nigdy nie chcesz narobić hałasu”.
Marta Bijan ma trochę nietypowy styl pisania, który wypada oryginalnie na tle innych. Moim zdaniem jest nieco poetycki. Takie odniosłam wrażenie. Nie każdemu może on jednak odpowiadać. Ja na początku miałam problem by się do niego przyzwyczaić. Później polubiłam się z nim. Dla mnie to jest zaleta tej powieści. Również klimat tajemnicy, niebezpieczeństwa i dziwnych relacji pomiędzy bohaterkami. Jednak one same zostały dość słabo wykreowane, a wstawki z przeszłości zbyt często myliły mi się ze zdarzeniami w teraźniejszości.
“Melodia mgieł dziennych” to historia o emocjach. O potrzebie ukrywania ich, bycia niewidzialną, ale również o zawiści i niespełnionych marzeniach. Ja mam lekki niedosyt po przeczytaniu tej książki.
Jak daleko można się posunąć, aby zostać zauważoną?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz