Ponad 500 stron początkowo może przerazić i zniechęcić. Kiedy sięgałam po tę książkę, gdzieś w tyle głowy miałam świadomość, że z czasem może przestać być interesująca. Jednak nie było tak źle jak myślałam. Owszem były chwile, kiedy niewiele się działo, a dany wątek był zbyt długi, ale nie było to tak rozciągnięte, aby zaczęło mnie nudzić.
Pierwsza rzecz, która oczarowała mnie w tej historii, to imiona, które nieczęsto spotykam w książkach. Druga rzecz, którą zawsze doceniam, to silne bohaterki, które wiedzą, czego chcą od życia i nie dają kierować sobą. Taka była Sierra, która choć wychowała się w bogatej rodzinie, to nie mogła liczyć na miłość i wsparcie innych. Jej ojciec z góry zaplanował jej życie, lecz ona mimo to wiedziała, że nigdy nie da się mu podporządkować. Pragnęła spełniać własne plany i marzenia. Sierra to kobieta ambitna, zadziorna i podążająca własną drogą. Słuchająca własnych pragnień i emocji. Akcja książki dzieje się na przestrzeni kilku lat. Więc poznajemy tu różne wersje Bena. Jego czułość, troskę o tych, których kocha, ale również chłód, pewność siebie, bezwzględność i mrok.
“Skazana na miłość” to historia nie tylko o miłości, ale również o relacjach rodzinnych, o budowaniu zaufania, o otwieraniu się na drugą osobę i uświadomieniu sobie, że pozytywne emocje nie czynią z nas ludzi słabych. Nie zabraknie tu niebezpieczeństwa, w końcu mamy tu romans z wątkiem mafijnym. Jednak autorka nie zapomniała wplątać w fabułę sekretów, zagadek do rozwiązania, ale również zwykłej codzienności, z tymi, których kochamy. Nie zabraknie tu różnych emocji, dobrych i złych momentów, tak jak również tych pełnych namiętności. Jesteśmy świadkami przemian bohaterów, ich nadziei, wątpliwości i strachu, ale również pokonywaniu przeszkód. Autorka stworzyła historię, którą warto docenić za powyższe cechy, bo to one sprawiają, że tę książkę czyta się tak dobrze.
Oryginalny tytuł: Condemned to love
Wydawnictwo: Papierówka
Data wydania: lipiec 2021 rok
Liczba stron: 533
Oprawa: miękka